Czy odnaleziono „Ewangelię żony Jezusa”? Nowe opinie

W zeszłym tygodniu wiele emocji wzbudziła informacja o odnalezieniu niewielkiego skrawka papirusu z IV wieku spisanego w języku koptyjskim, który dość swobodnie nazwano „Ewangelią żony Jezusa”.

Według profesor Karen L. King z Uniwersytetu Harvarda, która zademonstrowała znalezisko, ten niewielki rękopis mógł być fragmentem tłumaczenia nieznanej apokryficznej ewangelii z II wieku. Największą sensację wzbudził wniosek uczonej, jakoby tekst sugerował, iż Jezus Chrystus był żonaty.

Rewelacje te spotkały się jednak z silną krytyką ze strony innych specjalistów. Sceptycyzm wzbudził fakt, że papirus jest nieznanego pochodzenia. Część uczonych sugeruje, że manuskrypt może być fałszerstwem, jakich wiele w archeologii bliskowschodniej. Brytyjski uczony uważa zaś, że jest to nowożytna kompozycja oparta na odkrytej w 1945 w Nag Hammadi apokryficznej „Ewangelii Tomasza”.

Znalezisko zostało przedstawione przez Karen L. King, wykładowczynię teologii z Harvardu, w zeszły wtorek (18.09) podczas Międzynarodowego Kongresu Studiów Koptyjskich w Rzymie.

Skrawek papirusu ma wymiary wizytówki – 4 x 8 cm – i zapisany jest czarnym tuszem w języku starokoptyjskim, którym posługiwano się w południowym Egipcie. Na utkanym nierówno materiale można rozczytać pojedyncze frazy i słowa, które nie układają się jednak w całość.

Według King tekst można przetłumaczyć zwrotami: „Nie [dla] mnie. Moja matka dała mi ży[cie]”, „Uczniowie powiedzieli Jezusowi”, „Maria jest warta…”, „obraz..”, „Pozwól złym ludziom spuchnąć”. Największą sensację wywołały dwie frazy: „Jezus rzekł im: Moja żona..” i „ona może stać się moim uczniem”.

Uczeni zajmujący się językiem koptyjskim, którzy widzieli to znalezisko twierdzą, że słowa oznaczającego żonę nie można pomylić z jakimkolwiek innym. Nie wiadomo jednak w jakim kontekście padły te zdania.

Pochodzenie papirusu jest nieznane, nie wiadomo również jak trafił w ręce uczonej, która zobowiązała się nie podawać źródła. Nie jest także pewne, czym w rzeczywistości jest zapisany tekst i czy rzeczywiście dotyczy historycznej postaci Jezusa, czy też kogoś zupełnie innego o tym popularnym wśród Żydów imieniu.

Manuskrypt został wydatowany na IV wiek po Chrystusie. Jeśli jest to utwór nawiązujący do życia Jezusa, to powstał setki lat po jego śmierci. Karen L. King zasugerowała jednak, że może to być tłumaczenie pochodzącego z II wieku apokryfu, jakich powstało wiele w tamtym czasie w środowisku gnostyków.

Uczestnicy Kongresu Studiów Koptyjskich, którzy zajmują się tym starożytnym językiem potwierdzili, że fragment tekstu jest najprawdopodobniej autentyczny.

Chociaż prof. King wywiadzie dla New York Times zaznaczyła, że spisany cztery wieki po śmierci Jezusa papirus nie jest dowodem na to, że był on żonaty, to szybko okrzyknięto go „Ewangelią żony Jezusa”. Uczona uważa, że może to być świadectwo, że przynajmniej niektóre grupy chrześcijan z pierwszych wieków wierzyły, że ich Pan miał żonę, wbrew temu, co jednogłośnie mówią księgi Nowego Testamentu.

Z pewnością znalezisko utrafiło w modny ostatnio temat odwoływania się do gnostyckich apokryfów oraz spekulacji na temat rzekomego małżeństwa Jezusa i Marii Magdaleny, które rozbudziła powieść Kod Leonarda da Vinci.

Opinie krytyczne:

Prezentacja wniosków profesor King opartych na papirusie wywołała jednak sceptycyzm ze strony innych uczonych. Oto opinie z ostatnich dni.

Po pierwsze, nie wiadomo, skąd pochodzi papirus. Sama badaczka twierdzi, że otrzymała go od zastrzegającego anonimowość kolekcjonera. Chociaż nie jest to argument przekreślający autentyczność, to może ją znacznie osłabiać.

Poza tym, tekst jest bardzo niejasny i interpretacja wydaje się dość dowolna. Nie wiadomo w jakim kontekście padły słowa o żonie i czy rzeczywiście dotyczą Jezusa z Nazaretu. Nawet jeśli są one bliższe czasom apostolskim niż sam papirus, to mogły dotyczyć symbolicznej „małżonki” Chrystusa, jego „oblubienicy”, o której mówi księga Objawienia (Apokalipsa), którą jest jego Kościół lub Zbór.

Nie można też wykluczyć zwykłego archeologicznego oszustwa. O wielu takich sprawach już było głośno i pisaliśmy również na naszej stronie. Fałszerstwo w takim przypadku polega na tym, że na starym papirusie ktoś pisze nowy tekst. Rynek fałszerstw antykami zna wiele takich przypadków. Sama King zastrzegła, że trzeba przeprowadzić niezależne badania wieku atramentu.

Gian Maria Vian z watykańskiej gazety „L’Osservatore Romano” napisał, że istnieją istotne powody, które każą powątpiewać w autentyczność. Uważa on, iż papirus jest jednak niezdarnym fałszerstwem.

Podobnego zdania jest prof. Francis Watson z Uniwerytetu w Durham w Anglii. Ten brytyjski specjalista religioznawstwa i teologii uważa, że zdanie, które zapoczątkowało cały konflikt – to o żonie Jezusa – pod względem gramatycznym nie przystaje do reszty tekstu. Podkreśla też, że na Bliskim Wschodzie istnieje dobrze rozwinięty rynek fałszywych antyków. – Przypuszczam, że w tym przypadku mogło chodzić o motywacje czysto finansowe – powiedział agencji Reuters.

Prof. Watson w sześciostronicowym artykule (link poniżej) wykazuje, że sceptycyzm wobec wspomnianego tekstu jest postawą słuszną. Został on bowiem zbudowany z małych fragmentów słów lub wyrazów pochodzących zasadniczo z apokryficznej „Ewangelii Tomasza”, koptyjskiego tekstu pochodzenia gnostyckiego, sekcji 101 i 114, ułożonych w nowym kontekście.

Zdaniem brytyjskiego znawcy Nowego Testamentu mamy do czynienia z kompozycją autora nowożytnego, o ograniczonej znajomości języka koptyjskiego. Wskazuje on, że w krótkim fragmencie znajdują się wyrażenia właściwe nie czterem ewangeliom kanonicznym, ale właśnie odkrytej w 1945 r. w Nag Hammadi „Ewangelii Tomasza”.

Wnioski King skrytykował również prof. Jim Davila z University of St. Andrews, który na blogu Paleojudaica śledzi reakcje kolegów po fachu na kontrowersyjne odkrycie. „Myślę, że ten fragment ‚Ewangelii żony Jezusa’ jest sfałszowany” – napisał.

Pierwsi chrześcijanie w czasach apostolskich sporządzili cztery relacje o życiu Jezusa, które zostały uznane za autentyczne i natchnione. Są one potwierdzone tysiącami manuskryptów, z których najstarsze pochodzą z początku II wieku, a być może i wcześniej. Najstarsze zestawienia (kanony) ksiąg Nowego Testamentu pochodzą z drugiej połowy II wieku, więc wtedy, gdy zaczęły się ukazywać pierwsze apokryfy. W oparciu o manuskrypty z końca II i początku III wieku można odtworzyć niemal cały tekst czterech kanonicznych ewangelii. Pełny tekst Nowego Testamentu znany jest z kodeksów z IV i V wieku.

Pierwsze apokryfy, czyli księgi przypisywane postaciom z Nowego Testamentu, zaczęły powstawać jakieś 100-150 lat po śmierci Jezusa, na długo po spisaniu całego Nowego Testamentu, wraz z rozwojem gnostycyzmu i różnych nurtów w obrębie chrześcijaństwa. Większość z nich jest znana z pojedynczych lub fragmentarycznych manuskryptów, albo z różnych wersji. Ze względu na późny czas powstania, zawartość baśniowych elementów oraz wpływ gnostyckiej i pogańskiej filozofii, nie mają zbyt wielkiej wartości poznawczej.

[EDIT – 14.04.2014]

Aktualizacja:

Czasopismo Harvard Teological Review w wydaniu z kwietnia 2014 (tom 107, numer 2) zamieściło artykuł Karen L. King poświęcony odkryciu. W numerze tym opublikowano też wyniki badań uczonych z trzech amerykańskich uniwersytetów dotyczące wieku papirusu i tuszu oraz kształtu liter. Według tych uczonych znalezisko najprawdopodobniej jest bliskie starożytności i nie jest współczesną podróbką.

Pierwsze datowanie radiowęglowe zaskakująco wskazało na lata 404-209 p.n.e. (sic!). Ale druga próba wydatowała papirus na około 741 rok n.e. Prof. King uważa obecnie, że dokument (konsekwentnie nazywany w czasopiśmie „Ewangelią żony Jezusa”) należy datować na VII lub VIII wiek n.e., czyli o kilkaset lat później niż sądziła poprzednio. Według innych opinii papirus powstał gdzieś pomiędzy V a IX wiekiem.

Według tych uczonych papirus  jest autentyczny, czyli jest rzeczywiście jakimś dokumentem koptyjskim z wczesnego średniowiecza. Nie przesądza to jednak jego autentyczności jako „Ewangelii żony Jezusa”. Nadal nie ma dowodów, że tekst jest fragmentem kopii jakiejś zaginionej wcześniejszej ewangelii (np. z II wieku), albo że mówi cokolwiek prawdziwego o autentycznym Jezusie z Nazaretu lub o jego „żonie”. Być może, sądzą uczeni, w tekście widać już wpływy muzułmańskie.

Nie wszyscy specjaliści zgadzają się jednak z wynikami tych badań. Podważa je chociażby Leo Depuydt, który w tym samym wydaniu Harvard Teological Review polemizuje z Karen L. King. Według niego „Ewangelia żony Jezusa” jest „śmieszna” i „ewidentnie fałszywa”. 

 

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Archeologia, Biblia, Bliski Wschód, Egipt i oznaczony tagami , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.