Starożytne „prawo wody” z Laodycei

laodikya2Marmurowy blok sprzed 1900 lat wykopany w ruinach Laodycei obwieszczał przepisy regulujące użycie wody w tym bogatym starożytnym mieście – donosi turecki serwis Hurriyet Daily News.

Znalezisko pochodzi ze 114 roku n.e., gdy Laodycea była ważnym ośrodkiem w rzymskiej prowincji Azja (dziś zachodnia Turcja). Mimo zamożności miasto borykało się z ciągłym brakiem wody. Odnaleziona tablica ujawnia, że sprowadzana akweduktami woda była szczególnie chroniona przez władze miasta restrykcyjnymi prawami.

Co ciekawe, w powstałej zaledwie kilkanaście lat wcześniej biblijnej księdze Objawienia (Apokalipsie) znajduje się nawiązanie do problemów z wodą, jakie mieli wówczas mieszkańcy Laodycei.

laodyceaZnaleziony przez tureckich archeologów marmurowy blok jest wysoki na 90 i szeroki na 116 centymetrów. Zapisane na nim po grecku przepisy wyznaczały kary finansowe za zanieczyszczanie wody oraz za uszkodzenie albo otwarcie bez zezwolenia doprowadzających ją kanałów. Za postępki takie groziły grzywny wahające się od 5000 do nawet 12 500 denarów.

Laodycejskie „prawo wodne” zawierało też ścisłe miary i warunki korzystania przez mieszkańców z wody doprowadzanej do miasta akweduktem z góry Karci oraz pobieranej ze źródła poświęconego cesarzowi Trajanowi. Prawa te przypominają współczesne przepisy regulujących używanie wody, zwłaszcza w krajach rozwiniętych.

Chroniczny niedobór wody w tym szybko rozwijającym się ośrodku handlowym spowodowany był brakiem własnych źródeł, na co narzekać nie mogły sąsiednie Kolosy i Hierapolis, a także inne miasta regionu. Wodę sprowadzano olbrzymim kosztem, a każde naruszenie systemu wodociągowego było poważnym zagrożeniem dla bezpieczeństwa mieszkańców.

Jak wyjaśnia kierujący wykopaliskami Celal Şimşek, w roku 114 n.e. zgromadzenie Laodycejczyków ustanowiło przepisy i skierowało je do władz rzymskich w Efezie do akceptacji. Efez był wówczas stolicą rzymskiej prowincji Azja, na terenie której leżała Laodycea. Prokonsul Azji, a był nim wtedy Aulus Vicirius Martialis, zatwierdził przepisy w imieniu cesarstwa.

Odnaleziona tablica i jej odkrywcy

„Woda miała żywotne znaczenie dla miasta – wyjaśnia prof. Şimşek. – To dlatego były tak ciężkie kary dla tych, którzy zanieczyszczali wodę, uszkadzali wodociągi lub ponownie otwierali zapieczętowane rury. Za złamanie prawa można było zapłacić nawet 12 500 denarów, czyli 125 tysięcy tureckich lir [ok. 160 tysięcy złotych].”

Szczególne kary (jak właśnie ta najwyższa) przeznaczone były dla nadzorujących wodociągi, którzy pozwolili na nielegalne korzystanie z wody lub jej niszczenie. Dla tych, którzy dopuścili się zanieczyszczenia, uszkodzili w jakiś sposób część systemu wodociągowego albo używali wody niezgodnie z przepisami, na przykład do nawadniania pól, przewidziana była zazwyczaj grzywna 5000 denarów składana do skarbca imperium. (Denar był odpowiednikiem dniówki, odpowiadał wynagrodzeniu robotnika za dzień pracy).

Ponadto władze rzymskie miały wyznaczyć spośród obywateli miasta dwóch urzędników, których obowiązkiem było coroczne sprawdzanie stanu wodociągów.

Odkryta tablica jest jednym z najciekawszych znalezisk z ostatnich siedmiu lat intensywnych wykopalisk w ruinach starożytnego miasta. Prace prowadzą tam archeolodzy z Uniwersytetu Pamukkale przy wsparciu samorządu miasta Denizli, w obrębie którego znajdują się pozostałości Laodycei.

Jest to największy projekt archeologiczny prowadzony obecnie w Turcji. W ciągu siedmiu lat badacze odnaleźli ponad dwa tysiące zabytkowych przedmiotów oraz odsłonili między innymi ruiny starożytnego kościoła, dwie agory (północną i centralną) oraz odkopali połowę „ulicy stadionowej”, przy której znaleźli wspomniane „prawo wodne”.

W Laodycei zachowały się też pozostałości wielokilometrowego akweduktu oraz kanałów miejskich zbudowanych z wydrążonych sześciennych bloków połączonych zaprawą. Pozostałości te stanowią atrakcję dla licznie odwiedzających to miejsce turystów.

Dolina Likosu (mapa Ferrell Jenkins)

Laodycea leżała w Azji Mniejszej, około 150 km na wschód od Efezu, w żyznej dolinie rzeki Likos. Powstała na miejscu wcześniejszego miasta Roas (Diospolis), ponownie założona w III wieku p.n.e. przez Antiocha II „Theosa” z dynastii Seleucydów i nazwana na cześć jego żony Laodike.

Laodycea oraz położne w pobliżu Kolosy i Hierapolis (odpowiednio w odległości 18 i 10 km) stanowiły swoiste „trójmiasto”. Wszystkie trzy leżały we Frygii w dolinie Likosu. Wraz z panowaniem Rzymu znalazły się pod administracją prowincji Azja.

W I wieku w Laodycei żyło sporo Żydów, co poświadcza Józef Flawiusz. Nauka chrześcijańska dotarła tam dzięki Epafrasowi, który głosił ją na terenie całego „trójmiasta”. Grupka chrześcijan w Laodycei spotykała się w domu kobiety imieniem Nimfa, a apostoł Paweł skierował do nich list, który nie zachował się do naszych czasów (Kolosan 4:12-16).

Około 60 roku n.e. dolinę Likosu nawiedziło silne trzęsienie ziemi, które mocno dotknęło trzy miasta. Co ciekawe, jak podaje Tacyt, Laodycejczycy zdołali sami odbudować miasto odmawiając finansowej pomocy od władz rzymskich. Dowodzi to wyjątkowej zamożności miasta, które bogaciło się jako ośrodek handlu, miejsce wytwórstwa oraz centrum bankowe.

Przede wszystkim jednak Laodycea jest znana jako jedno z siedmiu miast Objawienia (Apokalipsy). Orędzie skierowane do tamtejszej gminy chrześcijańskiej, które pod sam koniec I wieku otrzymał apostoł Jan, barwnie nawiązuje do sytuacji w Laodycei. Chrześcijanie zostali skarceni za uleganie materializmowi (Objawienie 3:14-18).

W kontekście najnowszego odkrycia ciekawy jest zwłaszcza jeden fragment:

„Znam uczynki twoje, żeś ani zimny, ani gorący. Obyś był zimny albo gorący! A tak, żeś letni, a nie gorący ani zimny, wypluję cię z ust moich”.

Słowa te, zdaniem biblistów, nawiązują do doskonale znanych Laodycejczykom problemów z wodą pitną. Miała nieprzyjemny smak i brzydki zapach, a dodatkowo była letnia. Ponieważ sprowadzano ją z gorących źródeł znajdujących się w znacznej odległości, po dotarciu akweduktami do miasta nie była ani zimna, ani gorąca. Najlepiej było ją wypluć.

Zupełnie inna sytuacja panowała w sąsiednich dwóch miastach. Oba mogły swoją wodą się wręcz szczycić. Kolosy zaopatrzone były w doskonałą zimną wodę dostarczaną z lodowatych strumieni spływających z ośnieżonej góry Kadmos. Natomiast Hierapolis słynęło z gorących leczniczych źródeł, o czym wspominaliśmy w związku z odkryciem tam słynnego Plutonium.

Nowe odkrycie jeszcze bardziej uzmysławia, jak trudny problem stanowiła letnia laodycejska woda.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Archeologia, Turcja i oznaczony tagami , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.